Wieści z powiatu nowosolskiego | |czwartek, Październik 19, 2017
Jesteś tutaj: Home » Felieton » Flaszka za ćwierć budżetu [FELIETON]

Flaszka za ćwierć budżetu [FELIETON] 

Kasa w butelce. Fot: Karol Kolba/ NOWOSOLSKIE.iNFO

8 bolidów Kubicy, lub 1700 zegarków ministra Nowaka, lub 34 tys. dojnych krów. Tyle właśnie mogliby kupić Nowosolanie za pieniądze przepite w zeszłym roku.

- W 2013 r. nowosolanie wydali w sumie na napoje alkoholowe około 34,5 mln zł, choć dwa lata temu było to jeszcze 33,8 mln zł – tłumaczy „Gazecie Lubuskiej” Władysław Ziemianek, pracownik nowosolskiego magistratu.  Wynika z tego, że przeciętny nowosolanin wydaje na alkohol ok. 1000 zł rocznie. Jesteś przeciętny?

Według danych Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych najczęściej pijemy piwo i wino. Są to najtańsze sikacze kupowane głównie w sklepach. Ja i moi znajomi nie wpisujemy się do tego kanonu. Pijemy mało, lecz drogo. To nie kwestia burżuazji, po prostu z roku na rok Polacy uczą się picia. Kiedyś w większym gronie znajomych potrafiliśmy „pęknąć” pięć flaszek. Dziś często są to dwie. Inna sprawa, że dwie butelki szkockiej to koszt porównywalny, a nawet większy niż te pięć czystej.

Jeszcze dobre kilka lat temu na imprezach piliśmy głównie wódkę. W programie „Na Każdy Temat” Mariusz Szczygieł zachęcał do picia piwa zamiast… alkoholu. Dziś piwo stało się alkoholem i to dość popularnym. Przeciętny nowosolanin potrafi podczas wieczoru w barze wypić średnio 5 kufli złotego trunku. Kiedyś liczyłem. Zwróciłem też uwagę, że znacznie mniej przywiązujemy wagę do ceny, a bardziej do preferencji.

Akcyza i podatek to obecnie nawet 70% ceny alkoholu. Myślisz, że jesteś bohaterem bo z każdą kupioną flaszką wspierasz budżet? Grubo się mylisz. Paradoks jest taki, że koszty walczenia z alkoholizmem ponoszone przez państwo są znacznie wyższe niż dochody z akcyzy. Na samą Izbę Wytrzeźwień w Głogowie miasto przeznaczyło w tym roku już 50 000 zł. Ale jest coraz lepiej, według moich obserwacji pijemy mniej ale drożej.

Może by tak rzucić w cholerę to picie i kupić sobie dojną krowę? Albo poczekać kilka lat i zaoszczędzić na zegarek ministra? Na razie pozostaje nam jedynie porozmawiać o tym przy flaszce…

Dodaj komentarz


+ jeden = 8