Wieści z powiatu nowosolskiego | |poniedziałek, Grudzień 18, 2017
Jesteś tutaj: Home » Felieton » Kumple z cmentarza

Kumple z cmentarza 

Fot: Karol Kolba/ NOWOSOLSKIE.iNFO

Jest taki jeden dzień kiedy podczas samotnego spaceru po cmentarzu słyszę z każdej strony: „Cześć Karol!”, „O, fajnie Cię widzieć po roku w tym samym miejscu”, „Możemy chwilę pogadać?”. Czasem przeraża mnie to, że mam tylu kumpli na cmentarzu.

Pierwszy listopada to Dzień Wszystkich Świętych, czyli tak zwana masowa paranoja grobowo-pamięciowo-cmentarna. Tego dnia jakby nigdy nic przypominamy sobie o zmarłych bliskich i jak jeden mąż lecimy na cmentarz. Mamy zaprzyjaźnionego delikwenta który leży kilka metrów pod ziemią, czy nie mamy. To nie istotne. Gdy kilka lat temu rozmawiałem wieczorem na cmentarzu z odwiedzającymi go dziewczynami okazało się, że nie przyszły tam z uwagi na zmarłych. Miały po 14 lat i wszystkich w rodzinie do trzeciego pokolenia żywych. Łącznie z psem.

Pół biedy, jeśli na cmentarzu rzeczywiście mamy kogoś, komu chcemy oddać cześć. Chcemy oddać cześć, wyciszyć się i powspominać wspólne wakacje w górach. Przypomnieć sobie, jak pierwszy raz wspólnie upiliśmy się jakimś tanim piwem i wracaliśmy do domu potykając się o własne nogi.  Uśmiechnąć się do swoich myśli, wyciszyć… – Heniu! Miałeś wziąć czerwone znicze a nie niebieskie. No mówiłam Ci! Przecież te nie będą pasować do wiązanki… – słyszysz nagle ryk tlenionej blondyny, której fryzura wskazuje na to, że ostatnie pół dnia spędziła w salonie fryzjerskim. I o ile bardziej kuriozalnym zwrotem akcji byłyby słowa piosenki „What the world needs now,is love, sweet love” wydobywające się z głośnika telefonu komórkowego, ale to niemożliwe. Nie istnieją tak głośne telefony żeby mogły przebić się przez cmentarny harmider.

Dlatego też cmentarzy nie odwiedzam w dzień. Postanowiłem robić to wieczorami, gdy tleniona blondynka z poprzedniego akapitu pokazuje rodzinie zdjęcia z wakacji. Niestety. Nie tylko ja wpadam co roku na taki pomysł. To sprawia, że mimo wieczora na nowosolskiej nekropolii jest tłoczno niczym na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Coroczne wieczorne wypady na cmentarz zamieniają się z czasu na wspominanie zmarłych w wydarzenie towarzyskie. Mam kilku kumpli których poznałem na cmentarzu w Dzień Wszystkich Świętych, kojarzę też masę osób których nie znam – a mimo to one znają mnie i witają się co roku. Na cmentarzu zdobyłem kilka fajnych tematów na reportaże, a nawet poznałem tam jedną dziewczynę…

A więc niech nam wszystkim ziemia lekką będzie. Do zobaczenia na cmentarzu!

Dodaj komentarz


− dwa = 6