Wieści z powiatu nowosolskiego | |niedziela, Grudzień 17, 2017
Jesteś tutaj: Home » Felieton » Polityk do tańca i do różańca [FELIETON]

Polityk do tańca i do różańca [FELIETON] 

Starosta Józef Suszyński uczy się ludowych tańców. Fot: W. Kolba/ NOWOSOLSKIE.iNFO

Polityka na zachodzie to przede wszystkim show. Pokazuje to spory sukces Baracka Obamy, który tańczy przed kamerami, czy robi publicznie przysiady. Jak na tym tle wypada Tyszkiewicz odgrywający sceny z „Titanica”, czy starosta uczący się tańczyć?

Znam z mediów wielu polityków, których na pierwszy ogień zapytałbym „czy to bardzo boli?”. I gdyby spojrzeli na mnie z zaskoczeniem przypomniałbym im o tym kiju, który jakiś czas temu wszedł w ich tylną część ciała i dalej tam tkwi. Na szczęście na naszym podwórku problem ten zdaje się nie występować, więc nie muszę psuć sobie kontaktów z lokalnymi władzami…

Polityka staje się powoli „show” i mimo, że jesteśmy ostatnim bastionem „pseudo-merytoryczności” w tej części Europy, to u nas nie mamy się o co martwić. Nieistotne jest moje prywatne podejście do polityki Ruchu Poparcia Palikota, ale afera która wynikła po występie Roberta Biedronia w karaoke jest już absurdem. Gość chciał pokazać, że jest normalnym facetem i obok podejmowania poważnych decyzji (lepiej, lub gorzej – nieistotne) lubi się zabawić i poszaleć. Kilka dni temu, podczas dnia bez samochodu Lech Grobelny (prezydent Poznania) wymieniał publicznie koło w rowerze. I jak nie byłaby to fajna i nieszkodliwa akcja (znacie przeciwników nauki wymiany kół rowerowych? Chyba, że jakieś lobby warsztatów rowerowych?) to nawet w tak nowoczesnym mieście jak stolica Wielkopolski pojawiły się durne komentarze, że Grobelny zamiast rządzić bawi się w mechanika…

A jak to wygląda na naszym podwórku? Myślę, że nie mamy się czego wstydzić, bo rządzący doskonale zdają sobie sprawę, jak ważny jest wizerunek. I z tego co zaobserwowałem, to zabawa nie przeszkadza im w poważnym podejmowaniu decyzji. Weźmy takiego starostę Józefa Suszyńskiego – potrafi walczyć jak lew o kolejne uchwały, a potem pobiegnie w maratonie, nauczy się jakiegoś ludowego tańca, czy będzie zachęcał do „zakończenia pieprzenia w kinie” (hasło Solanin Film Festiwal, które starosta niejednokrotnie wykrzykiwał). Nie tylko zresztą sam Suszyński lubi dobrą zabawę, podobnie jego ludzie. Jak pisałem w artykule Suszyński: Jak trzeba zagramy na gitarze [ZDJĘCIA] pracownicy Starostwa nie dość że potrafią się świetnie bawić, to jeszcze znają się na swojej robocie.

A co z prezydentem miasta, Wadimem Tyszkiewiczem? Gdy rozpoczynał swoją karierę polityczną jego przemowy były nudne jak flaki z olejem (albo ja byłem zbyt głupi, żeby coś z nich wyciągnąć). Dziś to rasowy mówca, który potrafi sypnąć dowcipem, przyciągnąć uwagę anegdotą, czy wywrócić kota ogonem. Zabawa również nie sprawia mu problemu, co widać choćby po przywitaniu statku „Zefir”. Prezydent wlazł na burtę i odegrał słynną scenę z filmu „Titanic” rozkładając ręce.

Na koniec pojawia się pytanie. Czy nawał „medialnych gierek” polityków nie sprawi, że zaślepione media i opinia publiczna będą pisać tylko o kolejnym udziale w karaoke, czy walce na ringu polityków, zapominając o tym co najważniejsze – o zmienianiu naszego świata i podejmowaniu mądrych decyzji. Na usta ciśnie się historia z filmu „Idiokracja”, gdzie prezydentem USA był były aktor porno, który rapował w przemowach, ale nie miał bladego pojęcia o rządzeniu. Rozwiązanie jest jedno – cieszmy się i bawmy z rozrywki jaką serwują nam włodarze, ale oddzielmy ją od rządzenia. Rozliczanie władzy z podejmowanych decyzji, a z tego jak się bawi to zupełnie oddzielne sprawy.

Dodaj komentarz


5 × = czterdzieści