Wieści z powiatu nowosolskiego | |czwartek, Październik 19, 2017
Jesteś tutaj: Home » Felieton » Dorobek kontra demolka [FELIETON]

Dorobek kontra demolka [FELIETON] 

Radziecki Szpital. Fot: Sławomir Rafał Żarski, Karol Kolba/ NOWOSOLSKIE.iNFO

Ścigać tych, którzy chcą sobie pozwiedzać, czy ułatwiać życie demolującym? Jeszcze wiele czasu minie, zanim zostawianie mioteł pod domem, wzorem zachodnich sąsiadów, będzie znaczyło „wyjechałem na wakacje, jeśli chcesz to wpadnij, wyśpij się i posprzątaj”, a nie „jestem głupi i zapomniałem o miotle więc ją sobie weź”.

Człowiek kontra cieć. Kultura kontra demolka. Wybiera się człowiek do muzeum obejrzeć legendarne dzieła Fałata, ze śniegiem we wszelakich odcieniach żółci i fioletu, a tam cieć. Człowiek chciałby sobie usiąść, zatrzymać się, przejrzeć fakturę płótna z bliska, a cieć zerka z pode łba spojrzeniem mówiącym „pośpiesz się Panie, godzinę nie będę tu z panem stał!”. Taki obrazek dość często możemy spotkać w naszym pięknym kraju. Ja rozumiem, że znajdzie się jeden z drugim, którzy najchętniej podpisali by się markerem na płótnie, albo zabrali rodzinie jeden z obrazów w ramach prezentu, ale czy to znaczy że należy uprzykrzać życie tym, którzy tracą zainteresowanie tematem właśnie przez nadmierną ostrożność?

Mam nadzieję, że wstępem nie zniechęciłem Was do dalszego czytania. Z galerii pełnych dzieł sztuki postanowiłem przenieść Was do obdrapanych ruin budynków z zawalonymi schodami. Nowa Sól i okolice wprost rozpieszczają nas żywymi pomnikami kultury.  Miejsca, w których kiedyś żyli i pracowali ludzie często stoją zaniedbane i niszczeją. Dobrym przykładem niech będzie budynek radzieckiego szpitala wspominany kilka dni temu przez moją redakcyjną koleżankę w artykule Dewastują „ruski szpital” [ZDJĘCIA]. Kojarzycie taką jazdę jak „Urban Exploration”? Banda pokręconych kolesi i babeczek włamuje się do starych ruin i ryzykując życie bada to, co pozostało po starych fabrykach, czy szpitalach. Część z nich fotografuje te budynki, a efekty, które zapierają dech w piersiach znajdziecie wpisując w wyszukiwarce hasło „urbex”. Podstawową zasadzą wielu miejskich eksploratorów jest: nie śmiecić i nie niszczyć, a jedynie po prostu zwiedzać. Problem pojawia się, gdy ktoś wrzuca ich do jednego worka z tymi, którzy przychodzą do takich przybytków w innych celach. Na przykład po to, żeby potłuc sobie butelki, albo powybijać okna. I na koniec pojawia się chore, demokratyczne pytanie: ścigać tych, którzy chcą sobie pozwiedzać, czy ułatwiać życie demolującym?

Na powyższe pytanie odpowiedzcie sobie sami. Największy problem leży gdzieś w wychowaniu, bo „jak nie moje to mogę”. I nawet jeśli zaczniemy tłuc to do głów, to spuścizna po komunie pozostanie. I jeszcze wiele czasu minie, zanim zostawianie mioteł pod domem, wzorem zachodnich sąsiadów, będzie znaczyło „wyjechałem na wakacje, jeśli chcesz to wpadnij, wyśpij się i posprzątaj”, a nie „jestem głupi i zapomniałem o miotle więc ją sobie weź”.

Dodaj komentarz


5 + = sześć